3. PODRÓŻ DO SŁONECZNEJ ITALII NA SPOTKANIE Z MISTRZEM VIVALDIM

Witajcie! Dzisiaj totalna zmiana charakteru naszej wyprawy. Wsiadamy do samolotu i lecimy na stary kontynent, do Włoch. Wita nas wspaniała słoneczna pogoda, świeże, wiosenne powietrze bez złowrogiego koronawirusa. Jest pięknie! Wenecja. Tu 4 marca 1678 roku urodził się Antonio Vivaldi, którego nazwisko kojarzy się Wam zapewne z najbardziej popularnym cyklem „Cztery pory roku”, o którym opowiem nieco później.

Rossi lub Rosetto (od rudego koloru włosów) – taki przydomek nosił Vivaldi. Był skrzypkiem i swoje pierwsze nauki pobierał u ojca, jak to często w minionych wiekach bywało. Od najmłodszych lat podróżował i koncertował wraz z nim. We wrześniu 1693 roku wstąpił do stanu duchownego, by dziesięć lat później otrzymać święcenia kapłańskie. Od tej pory nazywano go „il prete roso” czyli rudy ksiądz.

Dorobek Antonio Vivaldiego jest bardzo bogaty. Pisał utwory instrumentalne (koncerty, sonaty), o różnorodnym składzie, opery i instrumentalno-wokalne (m.in. części mszalne, motety, oratoria i świeckie kantaty).

W okresie baroku powstał szereg nowych form muzycznych o bardzo ciekawej budowie. Nie piszę jednak wykładu muzykologicznego, więc chciałabym przedstawić Wam tylko jedną na podstawie wspomnianych wcześniej „Czterech pór roku”. Concerto grosso, bo o niej mowa, to forma polegająca, najprościej mówiąc, na dialogu pomiędzy grupą instrumentów solowych zwanych concertino lub principale a orkiestrą (zw. tutti, ripieni). Instrumentami solowymi mogły być skrzypce (I i II), wiolonczela i klawesyn, a orkiestrę stanowiły instrumenty smyczkowe, również flet, waltornia i obój. Klawesyn odgrywał tu bardzo ważną rolę, realizując tzw. basso continuo, ale to osobny temat. Mowa tu o basie cyfrowanym, którego zagadnienie może szczególnie zainteresować kogoś o ścisłym umyśle. Wszak ktoś kiedyś powiedział, że muzyka to w dużej mierze matematyka… O samym klawesynie możecie poczytać na facebookowej stronie MDK „Ligota” w „Ciekawostkach o instrumentach”.

Słuchając „Czterech pór roku”, postarajcie się wychwycić rozmowę instrumentów, usłyszcie dialog między nimi, a gwarantuję, że przyniesie Wam to ogromną frajdę!

Choć nie możemy czerpać pełnymi garściami ze świeżego podmuchu wiosennego wiatru, to od czego mamy wyobraźnię? Pozostawiam Was, Mili „Czytacze”, z tą optymistyczną myślą i „Wiosną” Antonio Vivaldiego

Wasz wędrujący instruktor

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Skip to content