17. LUZ-BLUES, W NIEBIE SAME DZIURY

Mówisz czasami: „Czujesz bluesa?” No właśnie… Co to znaczy? Poczuć coś nieuchwytnego, coś co daje swobodę i luz. Zwykłą radość życia Słuchając bluesa, możesz zaczerpnąć głęboko powietrza, odetchnąć pełną piersią. Poczuć się prawdziwie wolnym! Dlaczego się tak dzieje?Pewnie dlatego że blues dotyka spraw codziennych, trudów, z którymi mierzy się każdego dnia zwyczajny człowiek. Wbrew pozorom, wbrew temu, co napisałam wcześniej, blues to z założenia nie jest muzyka radosna. Wręcz przeciwnie! Samo słowo „blues” z j. angielskiego oznacza… smutek. Skąd ta nazwa? Zaraz postaram się to wyjaśnić. Historia tego gatunku muzycznego jest bardzo ciekawa i zagadkowa. Został zapoczątkowany w Stanach Zjednoczonych przez Afroamerykanów, którzy, pracując niewolniczo na plantacjach bawełny, śpiewali pieśni o tematyce (tak jak wcześniej wspominałam) dnia codziennego. O sytuacjach realnych: pracy, wolności, relacjach międzyludzkich i męsko-damskich. Zawierały akcenty społeczne od nierówności rasowej po kwestie polityczne. Blues to wiejski język ludu II poł. XX wieku. Gatunek ten stał się w latach 40. inspiracją dla muzyków jazzowych: B. B. Kinga, niekwestionowanego króla jazzu, któremu poświęcę w całości następny felieton, Toma Walls’a i Erica Caytona. „Blues to korzenie, reszta muzyki to owoce” – słowa legendy bluesa Willie’ego Dixona, który uznał, że właśnie ta forma muzyki jest jedną z najstarszych, mają swoje uzasadnienie w historii muzyki.
Sam Dixon podaje dwa znaczenia słowa blues. Pierwsze z wyrażenia „blues devils” (z ang.) oznacza melancholię i, jak wcześniej pisałam, smutek. To określenie ujrzało światło dzienne w 1912 r. w utworze „Blue Devils” autorstwa Goerge’a Colmana z 1798 r. Pojawili się zwolennicy tej teorii w czasie, gdy Hard Wand użył owych słów w tekście piosenki Dallas Blues (pierwszej z prawami autorskimi). Słowa miały zilustrować depresyjny nastrój utworu. Drugie wyjaśnienie pochodzenia słowa blues związane jest z barwnikiem indygo wykorzystywanym w czasie ceremoniałów pogrzebowych wielu kultur zachodnioafrykańskich. Barwiono ubiory żałobników na kolor niebiesko-fioletowy. Używano go również do farbowania bawełny, którą ubierali czarni niewolnicy na plantacjach południa USA. Słowo blues również związane jest z barwnikiem (blue to niebieski…). Wracając do określenia bluesa wiejskiego tzw. countrybluesa, rozwinął się on na południu USA, głównie w stanach Missisipi, Alabama i Georgia. Częścią bluesa wiejskiego były pieśni religijne, z których wyodrębnił się samodzielny gatunek muzyczny – gospel. Na początku tego felietonu napisałam, że blues daje radość?! Paradoks? Według mnie nie, ponieważ, jeśli człowiek wykrzyczy swoje troski, wzruszenie i wszelkie bolączki, będzie mu lżej, poczuje spokój i… radość. W obecnych czasach tematyka utworów jest zupełnie inna, ale zawsze opowiada jakąś historię. Nie można pisać bluesa o niczym!
Na początku XX wieku nastąpiła migracja Afroamerykanów do miast na północy Stanów Zjednoczonych. Powstał drugi nurt w muzyce bluesowej tzw. urban blues, zaś jego stolicą zostało Memphis ze słynną ulicą Bale Street. Blues miejski najbardziej rozwinął się w Chicago pod nazwą bluesa chicagowskiego. Skonstruowanie gitary elektrycznej w 1936 roku przez m.in. George’a Beauchampa otworzyło nowe możliwości w muzyce, nie tylko w bluesie, ale także w innych gatunkach muzycznych. Znakomity gitarzysta Muddy Waters uważany za prekursora bluesa chicagowskiego w pełni wykorzystał ten wynalazek i za jego przyczynkiem blues elektryczny stał się bardzo popularny w latach 50. Potem zszedł na margines i przez białych muzyków traktowany był tylko jako ciekawostka.
Innymi znanymi bluesmenami działającymi w Chicago byli: Georgia Tom czyli Thomas A. Dorsey, który miał swój udział w rozwoju gospel, Tampa Red noszący przydomek króla chicagowskiego bluesa, zanim jeszcze Muddy Waters pojawił się w 1943 r. w mieście. Grał na gitarze przy pomocy szyjki butelki. Był prekursorem grania slide’y, czyli naciskania strun szklaną lub metalową tuleją. W roku 1950 Leonard i Phil Chess założyli fabrykę bluesa „Chess Records” o najlepszej renomie na świecie. W niej naczelną postacią był Willie Dixon, muzyk sesyjny, twórca zarówno tekstów, jak i muzyki. Artysta będący autorem dużej części standardów bluesowych nagrywanych przez muzyków jazzowych na całym świecie.
Wybitnych, nowatorskich, twórczych etc. muzyków bluesowych było tak wielu, że aby o nich wszystkich napisać i nikogo nie pominąć, trzeba by było zapełnić opasłą księgę. Chociażby legendę bluesa Roberta Johnsona, którego życie było zupełnie nietypowe jak na Murzyna urodzonego na początku XX wieku w jednym z najbardziej ubogich i zacofanych regionów Stanów Zjednoczonych. Był muzykiem, o którego życiu można czytać z wypiekami na twarzy. Życiu na krawędzi, wirtuozerii i nowatorstwie w grze, tajemniczej śmierci.
Blues to fundament muzyki jazzowej, worek bogactwa bez dna! To tak jak mówią słowa Cross Roads Blues: „Panie, stoję na rozstajnych drogach i czuję, że pogrążę się tam…”.
Ja mam tylko nadzieję, że opisana przeze mnie wyrywkowo na użytek tego krótkiego tekstu historia bluesa zaciekawiła wszystkich „czytaczy” do sięgnięcia dalej, głębiej i wnikliwiej po olbrzymie zasoby wiedzy o tym wyjątkowym gatunku muzycznym.
Wasz instruktor

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Skip to content