ODCINEK 67. Spacer po przedwojennych Panewnikach – cz. 7


Foto. Leśna szkoła w Ligocie. Pocztówka z czasów okupacji hitlerowskiej. Ze zbioru Dariusza Seniejki

Wspomnienia pani Krystyny Koczy

A potem Boże Narodzenie, żywa choinka ozdobiona łańcuchami z kolorowego papieru, obwieszona
jabłkami i cukierkami. Prawdziwe świeczki, zimne ognie, prezenty pod choinką. Lecz najpierw przy
kolacji modlitwa, potem spożywanie ryb, kapusty, kartofli, barszczu i co Bóg dał. Potem kolędy,
prezenty i radość. Godzina dwunasta w nocy. Mróz, śnieg, gwiazdy świecą a moi rodzice wybierają się
na pasterkę, oczywiście do naszego klasztoru O.O. Franciszkanów. Na pasterkę idzie cała wieś.
Wszyscy się sobie kłaniają, składają życzenia. W kościele tłok, że trudno się przepchać. Oczywiście
tata z mamą mają miejsce pod chórem. Lubili bardzo śpiewać w tym miejscu. A w ogóle w moim
domu dużo śpiewano. Stale gościliśmy kogoś. Latem moje kuzynki z kawalerami szły pieszo z
Zawodzia do Panewnik do nas, aby się bawić i śpiewać. Wszystkie pary odchodziły z powrotem pieszo
z kwiatami do domu. Dlaczego z kwiatami? Bo w naszym ogrodzie zawsze był piękny urodzaj
wszystkiego. Ze smutkiem żegnaliśmy nasz „biały dom na wzgórzu”. W 1938 r. przeprowadziliśmy się
do nowo wybudowanej dzielnicy willowej w Ligocie, którą zaczęto budować chyba od 1935 r.
Skończyły się łąki pełne kwiatów, rzeki z żabami i ich koncertem. Nie unosi się mgła nad łąkami, nie
ma takiej przestrzeni lasów, nie ma krów, kóz, rówieśników, babci Koczorowskiej, babć zbierających
chrust. Zabaw leśnych, kołaczków, kiełbasek na święto lasu, nie ma Sylwusia w trepkach, nie ma
ukochanych nauczycieli. Nie ma z kim się cieszyć i rozrabiać! Jest nowa dzielnica, nowa szkoła, nowe
otoczenie – wszystko nowe!

Zanotował Dariusz Demarczyk.
Materiał pochodzi z monografii
„Zarys dziejów Ligoty i Panewnik od zarania do czasów współczesnych” (red. Grzegorz Płonka)



Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Skip to content